Pokazywanie postów oznaczonych etykietą torby. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą torby. Pokaż wszystkie posty

środa, 15 stycznia 2014

Nic nie zgubisz, czyli listonoszka z suwakiem...

Tym razem bez specjalnej historii, po prostu listonoszka, nieco bardziej okrągła niż zwykle i z dodatkiem. Dodatek niezwykle praktyczny i przyjemny do szycia. Przy okazji tej torby wymyśliłam sobie nowy sposób wykańczania wzoru i muszę powiedzieć, że niezgorszy laser :D 
Nieco więcej praktyki i będę mogła dojść do perfekcji, być może w końcu, po ponad ROKU szycia toreb dla innych (co jest wielce satysfakcjonujące, nie powiem) uszyję torbę sobie. 
Tylko wiecie, jak to jest. Jak ma się coś zrobić dla siebie, to pomysłów jest tyle, że nie wiadomo na co się zdecydować. Pierwszy krok poczyniony, filc do mnie już jedzie.
Bez większej ilości wtrętów osobistych, prezentacja:

handmade, wycinanka

Wyjątkowo mało zdjęć dziś, bo jakoś takie słabe mi wyszły. Filc jest w rzeczywistości ciemniejszy, bardzo ładny grafitowy melanż, mój ulubiony ostatnio.

Torba ma kieszeń pod klapą, ale też w środku. Zasadniczą nowością są zamek i inny rodzaj regulacji paska.




Ostatni rzut na jedno z lepszych ujęć - w zasadzie najlepsze. Jakoś niefotogeniczna ta torba była. Nie jest duża specjalnie, tak na ciut większy rozmiar A5. 

wycinanka, handmade

Z zapowiedzi, przede mną wymianka czekoladowa u dekupagekinii, która jest również moją parą wymiankową :) 
Zapowiada się słodko...


Miłego!

poniedziałek, 23 grudnia 2013

Z kuferkiem na wyjście, czyli był sobie tydzień...

Był i się skończył, czyli dokładnie tyle zajęło mi czynienie tej torby. I to nie dlatego, że zabrakło mi sił czy apokalipsa zawładnęła światem, nic z tych przyziemnych rzeczy. Pokonała mnie technika, a konkretnie technika wykonania, jaką sobie przyjęłam przy tej torbie. Technika nie różniła się zbytnio od tej przyjętej dotychczas, ale wymyśliłam sobie jeszcze lamówkę skóropodobną. Ogólnie pomysł nie był zły, tylko wykonanie nastręczało trudności - lamówka się przesuwała, a ponadto szew na niej wyglądał okropnie. Nie wiem, czy naciąg nici miałam za mocny, czy moja maszyna się nadaje do tego typu pracy, w każdym razie było ciężko. Ostatecznie zrezygnowałam z głównego pomysłu, czyli obszycia całej torby lamówką, zostawiłam główne elementy.
Dość gadania, pora prezentacji:

szycie, rękodzieło, filc

Kuferek nie jest duży, ma 32 x 24 x 12 cm, ale pomieści wszystko, co potrzebne. Poza tym jest niezaprzeczalnie uroczy. Zakochałam się w nim i bardzo trudno było mi się z nim rozstać. Pakowałam go z bólem serca i niemalże ze łzami w oczach. Ale nic to, moja miłość musiała przegrać. Poleciał kuferek.

Z tyłu kieszonka na zamek, i to ona przysporzyła mi najwięcej kłopotu. 

szycie, rękodzieło, filc

Torbę można nosić też na ramieniu, pasek został głęboko zakopany w trzewiach, ale zaczepy są.

szycie, rękodzieło, filc

W zasadzie nie widać tej lamówki, ale jest. Wykańcza brzegi, np. przy zamkach i kieszeni. Zamek zakończyłam "trzymadełkiem".
Przepastne wnętrze z podszewką i kolejną kieszenią, na telefon na przykład.

szycie, rękodzieło, filc

szycie, rękodzieło, filc

Z przodu ozdobna kieszeń z zamknięciem zatrzaskowym i wzór. Nie do końca idealny, ale...

szycie, rękodzieło, filc

Ostateczny rzut na całość. Schetałam się jak dziki osioł przy tej torbie (choć nie widać) i w sumie w związku z tym, można na nią jeszcze popatrzeć.

szycie, rękodzieło, filc

Żeby nie było że to fake, oto ja trzymająca moje kochanie. No naprawdę, czyż nie jest cudowna?

szycie, rękodzieło, filc

Taki uroczy akcent przed Świętami.

Miłego!

czwartek, 7 listopada 2013

Kretek odsłona tajemnicy...

Udało się...Mimo przeciwności losowych udało mi się skończyć i odtajemniczyć Kretka z tego posta. Pokaże się w nowej aranżacji i wreszcie będzie można go do czegoś... przypiąć. Zamówienie pierwotnie miało być Krecikiem w wersji true, czyli torbą w kształcie Krecika, ale ponieważ miało niski stopień praktyczności na torbę studencką się nie nadawał. 

Nie powiem, długo się tworzyło, ale to z powodu niezliczonej liczby warstw i ogólnego prawa prototypu, czyli wszystko robione pierwszy raz idzie dłużej.
Ale nie byłoby tego złego, co by na dobre nie wyszło. Jest i Kretek i moje nowe logo, z którego jestem niezmiernie dumna. Dość słów, prezentacji czas:

torba, filc, krecik

Całość jest dość duża, zmieści teczkę A4, a i kilka książek, zeszytów, kosmetyków, zapasowych skarpet, czyli słowem wszystko, co potrzebuje niewiasta w dzikiej przestrzeni miejskiej.


Ma regulowany pasek i stylowe zapięcia w kontrastowym kolorze. Pierwszy raz też zastosowałam skórę na spód torby, żeby w razie czego nie zamokło wnętrze. Nie powiem, żeby wyszło mega rewelacyjnie równo, ale filc sam w sobie był dosyć ciężki w moderacji, ponadto nie rozważyłam do końca samego procesu tworzenia, więc i podszewka doszyta została tylko za sprawą cudu. A w ogóle miało jej nie być. Urzekł mnie jednak kontrast koloru podszewki z filcem, no i musiało zostać. Jestem za słaba, moje torby to czują i wykorzystują.




Ponadto krecik jest odczepiany, coś w rodzaju aplikacji na zatrzaski, dlatego jako bonus od siebie dodałam aplikację letnią, żeby czasem można było zmienić opcję. Lubię zmienne opcje.


Ogółem jestem zadowolona, filc okazał się w porządku, kupiłam go po raz pierwszy, choć mógłby być ciut sztywniejszy. Mam nadzieję, że nowej właścicielce będzie służyć.

Miłego!

niedziela, 22 września 2013

...gdzie Podkowiński tam jednorożce...

Kolejny mój desperacki krok w stronę zintegrowania się z szeroko pojętymi internetami. Koty jako dominanty współczesnej sztuki internetowej znalazły swój wyraz w torbie kocie.
Szał na jednorożce żywo powiązane z różnej strony z tęczą był co prawda mniejszy, choć przeze mnie zauważalny. Nie powiem, żebym ten szał jakoś mocno mi się udzielił, ale natchnienie do kolejnej torby (torebeczki raczej, etuiniunio wręcz)  musiałam uzyskać nijak tylko w jakiś twórczym szale uniesień...

Szał uniesień, W. Podkowiński, 1894 r.
Jednakże, pomimo trudów i znoju pracy przy małym formacie (kopertówka-etui mieści się na kartce A4) i pokłutych palców udało mi się dokonać dzieła na miarę niemalże Podkowińskiego - też mogłam się triumfalnie uwiesić na szyi...jednorożca. Dość słów, oto on:

foto by MŁ

Jest tak zacny jak widać na zdjęciu, a nawet bardziej. Wymiarowo bardziej przypomina portfel 30 x 25 x 4 cm. Dodatkowo odczepiany paseczek do przewieszenia przez ramię (regulowany za pomocą sprzączki w kształcie podkowy, taki rarytas!)



Absolutny minimalizm wnętrza jest raczej dyktowany minimalizmem samej formy. Obowiązkowo metka w środku. Kopertówka zamykana na zamek błyskawiczny, od uszu do ogona.



Równie zacnie prezentuje się na osobie. Planowałam nawet sweet sesję z jednorożcem i mną w roli głównej, ale jak to bywa w takich sytuacjach, zapomniałam aparatu. Dlatego jest sesja beze mnie, ale to jej wcale nie ujmuje (zacna modelka z tego posta)

czarny jednorożec na kropkowanym tle - poezja!

Romantyczne, niemalże jak zachód słońca

Jako ciekawostkę dodam, że mój jednorożec nie jest jedynym tego typu tworem. Znalazłam przez przypadek ten oto:



Jest również wersja czerwona jamnika, ale wg mnie wygląda trochę jak obdarty ze skóry.

Miłego!

poniedziałek, 16 września 2013

koci czas...

Szał szałem pogania i na szale jedzie...Drugi post w ciągu dwóch dni. Można przetrzeć monitor z niedowierzania.
Ponieważ i mnie udzielił się szał z internetów dotyczący kotów (PAAB nie może mieć monopolu), dziś na blogu zagości kot nietypowy. Kot co się zowie, a raczej torba co się zowie kotem...Czy jakoś w ten deseń. Jak już kiedyś wspominałam, ogranicza mnie tylko ludzka wyobraźnia. Ktoś wymyśli, ja zrobię i jakoś to działa. Ten projekt okazał się nie tylko nietypowy, ale i pełen godności...Może to zasługa modelu? W każdym razie nie sądziłam, że umiem póki nie uczyniłam, a zatem lejdis end dżentelmens, oto on:


Zdjęcia nie potrafią oddać jego kociej zajebistości. Dlatego nie ma ich w nadmiarze. Ale wierzcie mi, jest godny.



Jest też dobrze odżywiony, na długość ponad 50 cm, na wysokość ponad 35 cm. W szerokości 8 cm. Paseczek jest regulowany i odczepiany. Kota można go ładnie usadzić na płaskiej powierzchni
W środku wypaśnie: podszewka doszyta do filcu nieco innego, żeby ukryć wszyte wąsy i kieszonka z obowiązkową metką.




Nie jestem najlepszym fotografem, to i zdjęcia słabe, co musicie mi wybaczyć.

Na zakończenie dodam, że przede mną jeszcze bardziej szalony projekt, a jak szalony ocenicie po prezentacji.

Niedługo też dorzucę kilka ciuchowych nowości.

niedziela, 15 września 2013

znowu ci ja...czyli rzecz o listonoszce instant

Kolejny miesiąc i kolejna torba...Mam w zanadrzu jeszcze jedną, ale czekam na zdjęcia. Także szału a szału będzie.
Dzisiejszy wytwór jeszcze pachnący latem, choć pogoda za oknem w Poznaniu już jesienna (z czego się cieszę). Torba instant powstała w kilka godzin, choć jedna z lepszych. Prezent dla siostry. Trafiłam, bo chciała sobie kupić nową. Są plusy posiadania krawcowej w rodzinie.
Dość słów, prezentacja:



Wygląda klasycznie, jak moje poprzednie listonoszki, tylko że jest dłuższa (na życzenie). Wysokość 33 cm, długość 27 cm i szerokość 8 cm.


Jak widać wnętrze też nie zaskakuje, choć torba pakowna i pojemna. Można się zatracić.


Kilka szczegółów technicznych.



Jedynym nowym założeniem jest obszycie wzoru. Uczyniłam tak, ze względu na słabe trzymanie kleju. I efekt jest całkiem całkiem, choć ze względu na małą ilość czasu musiałam ograniczyć szew. Kontrastowy, dla podkreślenia.

słabo widać to obszycie
Prezent się podobał i co najważniejsze już jest w użyciu.

poniedziałek, 5 sierpnia 2013

monster w wersji light, czyli co lubią sześciolatki...

Zmiotłam pajęczyny, pozbyłam się pająków i ich posiłków, załączyłam wentylator i blog nadaje się do opublikowania nowego posta. Choć czas długi leżał odłogiem, teraz powstaje niczym potwór Frankensteina...A może Frankie Stein?
Od jakiegoś czasu znana mi byłam nazwa Monster High mniej więcej w takim stopniu, że kojarzyłam to jako stadko niby-potworów w stylu My Scene. Jednakże byłam zobowiązana zapoznać się z tym bliżej z powodu nietuzinkowego (po raz kolejny) zamówienia.
Przy okazji tworzenia tego plecaczka klientka zapytała, czy robię też z postaciami Monster High. Rzekłam, że to zależy od postaci (odsyłam do google grafika chociażby), bo kolory filcu są w pewien sposób ograniczone. Jak się okazało, dziecię, dla którego placaczek ów miał być, było fanką konkretnego barbie-stracha, wilkołaczycy Clawdeen (obrazek poglądowy). Tak, wiem jak to brzmi. Dobór filcu nie nastręczał trudności, wzór wzięłam z powyższego obrazka. Proces tworzenia był pracochłonny, głównie z powodu mozolnego przyszywania części postaci. Ale...
Pora na prezentację (choć zdjęcia nie oddają wszystkiego, tu np. nie widać, że są usta z dwóch części i nos, a w realu widać ;):

Każdy element postaci wycinałam osobno, po czym wstępnie przyklejałam, a potem przyszywałam do całości. Udało mi się dostać bardzo dobry filc, który zachowuje swój kształt. Cały plecaczek uszyłam z filcu 4 mm w kolorze fioletowym (na zdjęciach wygląda jak niebieski, ale uwierzcie, jest fioletowy) i to całkiem gęstego. Ponadto wymyśliłam sobie, żeby jednak schować szwy do środka. Efekt okazał się całkiem zadowalający i muszę go dopracować.



Z tyłu szelki i wieszaczek, bo to bardziej plecaczek na wycieczki niż do szkoły. Jednak tak jak wszystko jest szyte mocną, nylonową nicią, a szelki dodatkowo na taśmie nośnej, regulowane. Kamienie ze spokojem można w nim nosić.


Zamek w kolorze również fioletowym, choć w innym odcieniu. W środku klasycznie podszewka i metka. Tym razem bez kieszonki.



Ostatnie zdjęcie z lampą pokazuje w zasadzie przestrzenność postaci (tzn. taką mam nadzieję). Do całości dodałam też żółte kwiatki, coby przełamać ogólną "fioletowość". W sumie uważam, że całość wyszła nieźle, z czego w rzeczywistości wygląda lepiej, ale jak to ze wszystkim, zawsze coś można by poprawić.



piątek, 21 czerwca 2013

Przybór szalonego artysty, czyli jak nie wygląda ślimak*

Poznasz artystę szalonego po palecie jego. Zatem jest niecodzienny toreb dla nietuzinkowej postaci.

Gdym usłyszała o pomyśle, naszło mnie, że to nie głupie, aczkolwiek nie dla każdego. Bo dziwne rzeczy trzeba umieć nosić. I moja obdarowana na szczęście umiejętności odpowiednie posiada.
Poza tym co jak co, ale paleta to jednak atrybut artystów (przynajmniej wg nich). Mam również przyjemność po raz kolejny kazać dzieUo na właścicielu. Zdjęcie może nie rewelacyjne, ale w plenerze!

Bosa i z za długim paskiem

Niestety, przeliczyłam się z długością paska. A ponieważ memeja jestem, nie miałam nożyczek, by błąd skorygować na miejscu (poza tym co to jest, żeby cztery baby były w jednym miejscu i żadna nożyczek nie miała :P). Na szczęście, wszystko do nadrobienie, pasek co prawda można w niewielkim stopniu regulować (szycie z kawałków i wąski regulator nie lubią się), ale na dłuższy niż krótszy. Jednakże wystarczy dociąć, użyć nitów i będzie si.

takiż to w regulacji
Paleta kolorów została wybrana przy konsultacji z nielicencjonowanym artystą mym domowym. Jednakże stopnie na czuja ułożyłam ja. Jak to wyglądało:
- Dobrze ułożyłam kolory?
- Nie. Zmienię i zobaczymy, czy zauważysz różnicę.
Wielce tym faktem uradowana, odwróciłam się. Po chwili patrzę na efekt... i nie widzę różnicy.
- Eeee, nic nie zmieniłeś? Bo zaiste nie widzę różnicy.
- Przyjrzyj się, no.
- Nie, nie widzę.
- No, te dwa zamieniłem - rzekł, pokazując niebieski i fioletowy.
- Uhm - inteligentnie stwierdziłam - czyli jestem jednak zdolna.

zaiste, wyobraźcie sobie niebieski i fioletowy odwrotnie! dramat!
Torebka jest wbrew pozorom pakowna, mieści format A4, a w środku ma kieszonkę.


Pasek jest odczepiany, więc torebkę można też nosić w dłoni.


Przyznam, że miałam wątpliwości co do dziury na palce w takim miejscu, ale w sumie nie przeszkadza i nawet fajnie się nosi.

Filc był inny niż zawsze, gęstszy, urobiłam się przy torbie jak przy orce, ale było warto.

* co do gwiazdki, jedna z respondentek  uznała paletę za ślimaka :D pozdrawiam ją i ona powinna wiedzieć, że o nią chodzi ;)