Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lemoor. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lemoor. Pokaż wszystkie posty

piątek, 9 maja 2014

Królik na drogę, czyli stylowo w samochodzie

Dziś króciutko, bo i pora późna.

Na szybko poczyniony, ale praktyczny i uroczy, jak królik miniaturka. Z okazji zdanego prawa jazdy przydatne etui na dokumenty i klucze. Z jednej strony szara kieszonka z napą, a z drugiej czarna z zawieszą na klucze. Ponadto królik może pełnić rolę stylowej kopertówki ;)

Prezentacja:








Miłego!

środa, 9 kwietnia 2014

Siedmiomilowe (a przynajmniej do chodzenia) buty upcyklingowe

Och, nieco czasu upłynęło od kiedy coś się tu działo...
Niestety, czas nie jest łaskawy i nie pozwala robić tego, na co ma się ochotę. Ale mogę Wam obiecać, że jak tylko będzie to możliwe, ruszymy znów na stałe. 
A teraz coś z innej beczki, a mianowicie upcyklingowe buty.
Jakiś czas temu zakupiłam buty, które miały być czarne - przynajmniej na zdjęciu były. Na żywo okazały się zgniłą zielenią i do tego fason nie do końca pasował moim nogom. W każdym razie w moim mniemaniu. Buty przeleżały jakiś czas, aż natrafiłam w sieci na filmik, który pozwolił mi się zainspirować do zmiany. Nie mogę go teraz znaleźć, ale w zasadzie był to jeden z pomysłów Marka Montano. Po wpisaniu w wyszukiwarkę youtube tegoż pana, wyskoczy mnogość filmów z serii DIY, którym się ostatnio nakręcam. Między innymi sposób na ozdobienie butów typu czółenka za pomocą sznurówki. Co prawda, samo sznurówkowe coś mi się średnio podobało, ale podłapałam myśl na przerobienie butów. Drogie nie były więc i szkoda mi nie było. Do pracy co prawda może i się nie nadają, ale na latanie po mieście czy spacer, jak znalazł. Otoż wynik metamorfozy:




Zakupiłam w pasmanterii tasiemkę skóropodobną w kolorze widocznym na zdjęciu. Niemalże idealna do tych butów. Na to wycięcie wyszło mi 1,5 m na jeden but.
Potem wycięłam oczywiście kształt, bardzo na oko, ale sugerowałam się tymi szyciami oryginalnego buta, potem zakładałam na nogę i dopasowywałam.
Następnie podziurkowałam krawędź. Dużo dziurek poczyniłam, oj dużo.


Potem nastąpiła żmudna robota przeplatania tasiemki. Przy Hobbicie pracowicie oplatałam krawędź buta mego, jednego i drugiego (jakież to poetyckie!).

!!!UWAGA GOLIZNA!!!


Na sam koniec wetknęłam jakoś tasiemkę w przednie dziurki, aczkolwiek poczynię tam jednak jakąś kokardę, a może guzik? Ponieważ stałam się szczęśliwą posiadaczką pistoletu z klejem, coś tam przykleję.


Drugi but wyszedł nieco gorzej, gdyż w pewnym momencie zrobiłam dziurki zbyt blisko siebie i trochę się zwija, ale i tak są godne i wygodne. Buty przez wycinanie są luźnniejsze, przez co tasiemka nie odciska się na nodze. 
Mogłabym jeszcze zamiast owijać, zakupić miękką tasiemkę i okleić krawędź buta, bez dziurkowania. 
Także jestem przygotowana do wiosny, mam nadzieje, że Wy też :)

PS. Ponieważ jest to post nr 99, na post nr 100 przygotowałyśmy z PAAB niespodziankę. Mamy nadzieję, że Wam się spodoba.

Miłego!

środa, 26 lutego 2014

Rudy ojciec, rudy dziadek, czy jakoś tak...czyli szoł mast goł on

Uwielbiam jednorazowe strzały w postaci: "Wiesz, gram lisa w przedstawieniu i widziałam taki fajny zestaw". Cóż robię zatem, siadam i szyję, bo nic fajniejszego niż odskocznia od toreb. 
Dziś krótko, bo choroba mnie ciśnie. 

Wzór na maskę i ogon podsunęła mi pomysłodawczyni stroju lisa, zdjęcie jest w sieci, ale nie mogę go znaleźć. Jak tylko odnajdę, dodam link.
 Pomysł na żabot do bluzki wzięłam stąd, bardzo przydatny, muszę sobie też taki strzelić :)
Prezentacja:




Miłego!

wtorek, 11 lutego 2014

Słodkie i pyszne, czyli finał czekoladowej wymianki...

Och, wymiankowego szału ciąg dalszy...Tym razem słodko, bo czekoladowo... Nie powiem, czekolada to coś, co Tygryski lubią najbardziej i co z dziką radością idzie wszędzie, tylko nie w cycki.
Na nieszczęście, dołączone do paczuszki słodkości kusiły mnie jak szatany. Skupiłam się więc na cudownościach innych, a słodkości odłożyłam lubemu, który ma magiczną zdolność pochłaniania słodyczy bez konsekwencji. Wymiankę zorganizowała dekupagekini z bloga moje małe decoupage. I sama organizatorka we własnej osobie byłą moją parą.
Ale teraz czas prezentacji. Co było w mojej paczce (oprócz słodkości, herbatek i przydasiów):

ekotorba level up po raz drugi - tym razem z motywem czekoladowego ciacha
paab pod lemoorem

szalokomin w kolorach zbliżonych do czekolady i niezbliżonych, z guzikami - naprawdę prezentuje się rewelacyjnie, można go nosić dwustronnie (jak czas da, to uszyję sobie taki sam)


A co ja pięknego dostałam:

cud - skrzyneczkę z motywem czekolady i koronką - wiadomo, że do czekolady pasuje kawa - tu moja, w zielonym kubasku

poza tym uroczą zakładkę do książki...

... perełkową bransoletkę...

...oraz, co częściowo widać, mnóstwo słodkości, przydasiów, herbatek.

Dziękuję Kindze na świetną zabawę i wspaniałą niespodziankę. Mam nadzieję, że bawiła się tak dobrze jak ja.

Miłego!

ps. z zapowiedzi: rudy ojciec, rudy dziadek...

poniedziałek, 3 lutego 2014

Były sobie sowy...a w zasadzie są...czyli finał sowiej wymianki

No naprawdę, jak nic się nie dzieje, to nic - a jak coś, to wszystko.

Bardzo przyjemna dla mnie sowia wymianka organizowana przez ...anielskie tchnienie... idealnie wpasowała się w ulubiony ostatnio dla mnie motyw sów...
A Ola, z Lexie' Art idealnie wpasowała się w moje pragnienia posiadania sowiej biżuterii. Jestem więc zadowolona podwójnie, bo i fajny pomysł, i cudna wymianka. 

Ale dość słów, co poleciało ode mnie dla Oli:

ekotorba na zakupy level-up - czyli filcowe uszy i aplikacja
handmade


zakładka z herbatką, broszka z sową i herbaciany zestaw pierwszej potrzeby
handmade

A jakie cudeńka dostałam ja:

urocze kolczyki sowy

śliczną broszkę z sową (miała już debiut na marynarce)

i przecudnej urody haftowaną zakładkę do książki

Poza tym oczywiście herbatki, które w zasadzie już wypiłam :D

Bardzo Ci, Olu dziękuję za te wspaniałości, naprawdę sprawiły mi ogromną radość. Aż żal, że już po wszystkim.

Miłego!

ps. przede mną kolejna torba i finał nie mniej uroczej wymianki czekoladowej u dekupagekini.



niedziela, 2 lutego 2014

Zaczynałyśmy wcześnie... kończymy późno

Ale tak to ze świętami bywa - nie można się ich doczekać i trudno się z nimi rozstać. Kończymy jednak okres świąteczny, gdyż właśnie wręczyłyśmy sobie prezenty. 

Lemoor otrzymała zestaw biżuteryjny:






Oraz moje wire wrappingowe zawieszątko, z którego jestem bardzo dumna :D



Natomiast ja otrzymałam kocura, dzięki któremu czytam w łóżku bez bólów karku... Kocur jest przemiły, mimo braku uszka. Ucho stracił w walce z nocnicą - prawdziwy Kot Wiedźmy :D







środa, 15 stycznia 2014

Nic nie zgubisz, czyli listonoszka z suwakiem...

Tym razem bez specjalnej historii, po prostu listonoszka, nieco bardziej okrągła niż zwykle i z dodatkiem. Dodatek niezwykle praktyczny i przyjemny do szycia. Przy okazji tej torby wymyśliłam sobie nowy sposób wykańczania wzoru i muszę powiedzieć, że niezgorszy laser :D 
Nieco więcej praktyki i będę mogła dojść do perfekcji, być może w końcu, po ponad ROKU szycia toreb dla innych (co jest wielce satysfakcjonujące, nie powiem) uszyję torbę sobie. 
Tylko wiecie, jak to jest. Jak ma się coś zrobić dla siebie, to pomysłów jest tyle, że nie wiadomo na co się zdecydować. Pierwszy krok poczyniony, filc do mnie już jedzie.
Bez większej ilości wtrętów osobistych, prezentacja:

handmade, wycinanka

Wyjątkowo mało zdjęć dziś, bo jakoś takie słabe mi wyszły. Filc jest w rzeczywistości ciemniejszy, bardzo ładny grafitowy melanż, mój ulubiony ostatnio.

Torba ma kieszeń pod klapą, ale też w środku. Zasadniczą nowością są zamek i inny rodzaj regulacji paska.




Ostatni rzut na jedno z lepszych ujęć - w zasadzie najlepsze. Jakoś niefotogeniczna ta torba była. Nie jest duża specjalnie, tak na ciut większy rozmiar A5. 

wycinanka, handmade

Z zapowiedzi, przede mną wymianka czekoladowa u dekupagekinii, która jest również moją parą wymiankową :) 
Zapowiada się słodko...


Miłego!

niedziela, 12 stycznia 2014

Wtręt wyzwaniowy...

Nie mogłam się powstrzymać...


Moją torebeczkę zgłaszam na filcowe wyzwanie w Świecie Artysty




Misiaki kontratakują!

Misiowe przystojniaki zaatakowały domy w wielu polskich miastach. Wiele więc kobiet otrzymało swojego pluszaczka bądź inną formę misiowej obecności. Dziś prezentujemy wyniki wymianki zorganizowanej przez Anię

W jednym z domów zagościł Uszaty przesłany przez Magda Z:


Do Magdy natomiast powędrowała paczuszka z takimi oto drobiazgami (i czymś słodkim, co nie zostało ujęte na zdjęciach):

wymianka, rękodzieło

wymianka, rękodzieło

wymianka, rękodzieło

W drugim natomiast zagościły misiaki od samej Organizatorki:

Przede wszystkim urocze, wydziergane specjalnie dla mojego telefonu, etui - aż memu telefonu zazdroszczę, że będzie w nim siedział:


Poza tym inne misiowe i nie misiowe, ale nie mniej urocze, cudeńka:





I, uwaga, to że ostatni, nie znaczy najgorszy, nie zgadniecie... Mój ulubieniec ever!


Kiedy otworzyłam paczkę, zapiszczałam z uciechy, w pracy dziwnie na mnie spojrzeli, ale to pewnie z zazdrości :D Ania odpowiedziała na moje wcale niezawoalowane żaluzje i jest tylko mój! Razem z miśkiem zamieszali już w mojej torbie - aż musiałam ją uprzątnąć :P

A to, co wysłałam Ani ja jest nieco ubogo sfotografowane. Wysłałam też przydasie, nieco biżuterii i słodyczków, ale tu prezentuję ino główną zawartość:

Termofor Miś Książe z Bajki
Dlaczego tak, to widać na zdjęciu - otóż miś ma jedną nóżkę i rączkę bardziej (przez przypadek), jakby biegł profilem, więc jedna nóżka aż się prosi o przyklęk, ta mniej, stąd Książę z Bajki - bo wiadomo, za kogo kiedyś chciałyśmy wyjść za mąż - za ciepłego, romantycznego i przytulaśnego rycerza, oto on:

wymanka, rękodzieło

Etui na klucze
Patent niezwykle mi się spodobał, klucze nie dzwonią, a i wyciągnąć nie wstyd:

wymianka, rękodzieło

I na koniec, tradycyjnie, torebeczka mini - coś w rodzaju kuferka na spacer:

wymianka, rękodzieło

Poza tym torebeczka jest przystosowana do etui:


Dziękujemy za wymiankę i Ani, i Magdzie. Wszystkie przydasie i oczywiście wszystkie Misie są cudne:D