Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szycie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szycie. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 2 lutego 2014

Zaczynałyśmy wcześnie... kończymy późno

Ale tak to ze świętami bywa - nie można się ich doczekać i trudno się z nimi rozstać. Kończymy jednak okres świąteczny, gdyż właśnie wręczyłyśmy sobie prezenty. 

Lemoor otrzymała zestaw biżuteryjny:






Oraz moje wire wrappingowe zawieszątko, z którego jestem bardzo dumna :D



Natomiast ja otrzymałam kocura, dzięki któremu czytam w łóżku bez bólów karku... Kocur jest przemiły, mimo braku uszka. Ucho stracił w walce z nocnicą - prawdziwy Kot Wiedźmy :D







wtorek, 19 listopada 2013

Ty wymyśliłaś - ja zrobiłam, czyli słów kilka o lambrekinie (post dedykowany)

Zazdroszczę ludziom, którzy lubią i umieją upiększać przestrzeń, w której żyją. Kilka chwil i z ponurego wnętrza zrobią przytulny kąt, w którym chce się być. Do takich mistrzyń estetyzacji otoczenia należy Marta, której dedykuję ten post :)
Marta czyni fantastyczne elementy swojej przestrzeni. Ostatnio z sukcesem reaktywowała szafkę na buty, w której za skarby świata nie dopatrzyłoby się wiekowego, w nieantycznym tego słowa znaczeniu, i, nie czarujmy się, niezbyt urodziwego mebla. Z owej przemiany pozostał kawałek tkaniny. Co można zrobić z kawałka tkaniny, zapytacie? Otóż odpowiadam: lambrekin.

A zatem, prezentacji czas:

lambrekin, szycie, wnętrza







Może nie każdy słyszał o takim cudzie, więc słowami wikipedii podpowiem, że jest to "dekoracyjny element wyposażenia wnętrz w postaci wąskiego, długiego, prostokątnego pasa tkaniny wyciętego od dołu w "zęby" oraz ozdobionego. Słowo (z fr. lambrequin) oznacza wycinki z tkaniny, drewna lub blachy wieńczące baldachim, namiot lub framugę okna."
Dodać do kawałka tkaniny pasującą doń koronkę i voila! Można wieszać na oknie i cieszyć oko swoim własnym lambrekinem. 
Jako radę dodam, że lambrekin lepiej się układa, kiedy do zakładania użyje się mężczyzny.

Tu widać lepiej kolor samej tkaniny i koronkę


A tak to wygląda w uroczym, kuchennym kącie Marty - dodam tylko, że to ciasto w prawym dolnym rogu jest jabłkowe i jest prawdziwe i ja je jadłam ;)
Szafka to nie jest ta szafka, o której pisałam, to inna ;)



Zachęcam do upiększania swoich okien, ani to trudne, ani czasochłonne :)

Miłego!


piątek, 21 czerwca 2013

Przybór szalonego artysty, czyli jak nie wygląda ślimak*

Poznasz artystę szalonego po palecie jego. Zatem jest niecodzienny toreb dla nietuzinkowej postaci.

Gdym usłyszała o pomyśle, naszło mnie, że to nie głupie, aczkolwiek nie dla każdego. Bo dziwne rzeczy trzeba umieć nosić. I moja obdarowana na szczęście umiejętności odpowiednie posiada.
Poza tym co jak co, ale paleta to jednak atrybut artystów (przynajmniej wg nich). Mam również przyjemność po raz kolejny kazać dzieUo na właścicielu. Zdjęcie może nie rewelacyjne, ale w plenerze!

Bosa i z za długim paskiem

Niestety, przeliczyłam się z długością paska. A ponieważ memeja jestem, nie miałam nożyczek, by błąd skorygować na miejscu (poza tym co to jest, żeby cztery baby były w jednym miejscu i żadna nożyczek nie miała :P). Na szczęście, wszystko do nadrobienie, pasek co prawda można w niewielkim stopniu regulować (szycie z kawałków i wąski regulator nie lubią się), ale na dłuższy niż krótszy. Jednakże wystarczy dociąć, użyć nitów i będzie si.

takiż to w regulacji
Paleta kolorów została wybrana przy konsultacji z nielicencjonowanym artystą mym domowym. Jednakże stopnie na czuja ułożyłam ja. Jak to wyglądało:
- Dobrze ułożyłam kolory?
- Nie. Zmienię i zobaczymy, czy zauważysz różnicę.
Wielce tym faktem uradowana, odwróciłam się. Po chwili patrzę na efekt... i nie widzę różnicy.
- Eeee, nic nie zmieniłeś? Bo zaiste nie widzę różnicy.
- Przyjrzyj się, no.
- Nie, nie widzę.
- No, te dwa zamieniłem - rzekł, pokazując niebieski i fioletowy.
- Uhm - inteligentnie stwierdziłam - czyli jestem jednak zdolna.

zaiste, wyobraźcie sobie niebieski i fioletowy odwrotnie! dramat!
Torebka jest wbrew pozorom pakowna, mieści format A4, a w środku ma kieszonkę.


Pasek jest odczepiany, więc torebkę można też nosić w dłoni.


Przyznam, że miałam wątpliwości co do dziury na palce w takim miejscu, ale w sumie nie przeszkadza i nawet fajnie się nosi.

Filc był inny niż zawsze, gęstszy, urobiłam się przy torbie jak przy orce, ale było warto.

* co do gwiazdki, jedna z respondentek  uznała paletę za ślimaka :D pozdrawiam ją i ona powinna wiedzieć, że o nią chodzi ;)

środa, 27 marca 2013

Kuferek pełen...no, czego dusza zapragnie...byle nie cegieł...

Kolejny tydzień, kolejna torba...
Torba okazała się dla mnie niemałym wyzwaniem. Zasadniczo nie odbiegała w warsztacie od pozostałych, ale nigdy bym nie pomyślała, że mnie będzie znaczyło więcej.
Mniej elementów, a więcej roboty - jak to możliwe?
Otóż z PAAB rozmawiałyśmy sobie ostatnio i stwierdziłyśmy, że nasz proces twórczy, kiedy napotyka na przeszkodę w postaci problemu "nie wiem jak się za to zabrać", przechodzi w tryb "stagnacyjny". Inaczej mówiąc, wygląda to tak jakby stóg siana leżał na polu. Widzicie dramaturgię i epickość tego porównania? No właśnie. Tak naprawdę jednak nasz umysł pracuje jak motorek i w głowie wykonałyśmy już milion czynności dotyczących rozwiązania problemu.
Takoż wyglądała moja praca nad tym projektem. Klientka zechciała mieć kuferek, nawet się ucieszyłam, coś nowego. Nie zechciała również zamka do zamykania i tu pojawił mi się pierwszy kłód pod nogę. Torbę uszyłabym w normalnym czasie, ale ponieważ nie wiedziałam jakie będzie zamknięcie nie mogłam zacząć, żeby w razie czego nie pruć. Więc siedziałam i myślałam.
Poszukałam jednak natchnienia w pasmanteryjnym, skoro moje środki mi nie wystarczyły. Mam nadzieję, że mi się udało.
Pozwólcie, że zaprezentuję (zdjęciów ciut):





tył z kieszonką (którą ledwo widać, ale jest)

Kuferek jest pakowny, wymiary: 33 x 29 x 13 cm, rączki po 25 cm, wysokość z rączkami 41 cm. Torebka jest typowo "do ręki".

te nieszczęsne zapięcia


detal mocowania rączek

zbliżenie na wzór
I oczywiście...





Dodatkowo dygresja: szukałam dziś cały dzień czytnika. Posądziłam nawet mego mężczyznę o to, że mi schował w ramach nauczki (nie dbam o mój czytnik, co mi zawsze wypomina, bo zostawiam gdzie popadnie). I kiedyż znalazłam mój czytnik? Oczywiście, kiedy zabierałam się za rączki do torby, bo wsadziłam go do niej w ramach balastu. Śmiałam się sama z siebie, choć chyba powinnam płakać. Tyle z życia krawcowej.

Z zapowiedzianych zapowiedzi powoli coś się tworzy...Tak, to myśl. Teraz jestem jak stóg siana na polu.



piątek, 22 marca 2013

Toga...Szlafrok...Szlafrokotoga...Togoszlafrok...Tożka

Pora na obiecane szyciowe "cóś".
"Cóś" było pomysłem dosyć nietypowym i ucieszyłam się, kiedy od słowa do słowa doszło, że mogę je zrealizować.
Koleżanka koleżanki (prawie jak stryjeczna kuzynka męża mojej siostry...stryjecznej) kończyła właśnie ważny w swym życiu etap związany ze studiami, i jakby nie patrzeć, przyszłością. W ramach uczczenia doniosłego wydarzenia miała zostać obdarowana fikuśną wersją poważnej "mecenaskiej" togi.
Tożka miała być również w fikuśnych kolorach, niezwykle podkreślających powagę stroju, fioletowym i różowym. Zasadniczo miała być jednak szlafrokiem z zachowaniem pewnych elementów togi - kołnierz, żabot itp.
Jak wygląda "mecenaska" toga? Polecam poszukać, w ramach samokształcenia, by nie powiedzieć ewoluowania (bo każdy przecież chce ewoluować) w radosnym, dostępnym miejscu zwanym googlem.

Moja wersja fikuśnej togi wygląda tak (trocha zdjęciów):

bez paska

Zasadniczo ma wiele wad, jest mało profesjonalna i generalnie wiele bym w niej zmieniła, ale...ale nie zmienia to faktu, że jestem z niej dumna.

detal rękawa



z lekka z profilu

kołnierz i pół żabotu

żabot i kołnierz z profilu

wersja z paskiem

Tkanina w szyciu okazywała wiele oporu, coś w rodzaju satyny, ale takiej nie do końca. Śliskie i błyskie ;) Ponadto wykazywało tendencję do zaciągania nitek w splocie, w efekcie czego robiły się "krechy". Nie powiem żeby mnie to ucieszyło. Nawet igła do jedwabiu czasami zaciągała. Jednak, w trudzie i znoju, ukończyłam dzieła.
Wykorzystałam krój z Burdy, of kors, który nieco przerobiłam (skróciłam, wyprostowałam itp.), ponadto opracowałam kołnierz i żabot samodzielnie (no, nikt się nie dusił, więc uznam, że poprawnie).

z połyskiem

zapięcie żabotu

zapięcie kołnierza







I najpiękniejsze ze wszystkiego, choć nie wiem czy warto było się do tożki przyznawać, ale...




Meeeeetka! Oczywiście, mój nadworny grafik skrytykował projekt (że taki sobie, że małpa, nie lemur, że to i owo), rzekłam: zrób mi lepszy, z radością go użyję. W weekend mam mieć. Tak jak wiosnę.
Metkę uczyniłam wg pomysłów ogólnointernetowych, czyli papier termoaktywny, lustrzany druk i bawełniana taśma, i jestem zachwycona. Wspaniała rzecz.
Choć dziełu brak idealności, czego staram się nie dostrzegać, to jednak cieszę się, że powstało.

Zapowiedzi:
Niedługo nowe torby i kilka projektów pour moi (wrzucę tu tkaniny i rzeczy do przeróbki), ale niechaj się wygrzebię z bieżących spraw.






poniedziałek, 11 marca 2013

Mieć i nie mieć, czyli znów o torbie

Jak obiecałam, tak jest, czyli kolejna torba prezentowa...

Niby na prezent, a na życzenie, więc wg wskazówek obdarowanej miała być na prostych paskach i z czarnym wzorem.
Wreszcie w bólach i znoju wypracowałam godny sposób na czynienie bezbolesne i bezznojowe...
I jest to wg mnie najlepsza torba jaką do tej pory uczyniłam.
Ale dość słów, prezentacja:

an face

lekko z  profilu

w środku kieszeń i oczywiście magnetyczne zapiecia

mocowanie


zapięcie

zbliżenie na wzór

Torba jest spora, pomieści wszystko co trzeba: 40 x 31 x 15 cm, paski do założenia na ramię 75 cm.



w pełnej okazałości
Szykuje mi się jeszcze sporo toreb, kilka nowych w formie, czego nie omieszkam umieścić i kilka typowo szyciowych ubraniowych rzeczy.
A, i planuję też już swoje metki :D tzn, zaplanowałam logo, a teraz czekam aż się zrobi. Czyli kiedy mój osobisty grafik mi zrobi. Taki to już niewieści los, że jak za gimpa się bierze to wszystko w diabły idzie...
Tym filozoficznym akcentem, kończę na dziś.

środa, 27 lutego 2013

w czymś trzeba chusteczki nosić, czyli rzecz o listonoszce

Jakoś tych toreb więcej niż normalnego szycia, ale co zrobić?

Do aktówki z rączkami do kompletu doszła listonoszka, co się zowie.
Przeurocza w rozmiarze i wdzięczna w noszeniu. Choć problematyczna w tworzeniu, ale nie można być ideałem we wszystkim.

Ta dam:


Rozmiarowo: 22 x 25 x 8 + pasek 107 cm, zgodnie życzeniem nieregulowany.

fioletowa podszewka


poręczna kieszonka z przodu
wdzięczny bok, z którego nic nie widać
 A niezwykle drobna i szczupła wdzięczna modelka* prezentuje sposoby noszenia torby:



Tyle na dziś, choć niebawem znów pojawią się torby. Bewere!

*kanapa wdzięcznej modelki stanowiła tło zdjęć dla torebki. DZIĘ-KU-JE-MY! :D

ps. sponsorem dzisiejszego posta jest słowo "wdzięczne".